czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 4

               Sara obudziła się wtulona do Cesca. Kiedy chciała wstać, Fabs coś wymruczał i przewrócił się na drugi bok. Korzystając z okazji Hiszpanka wymknęła się z łóżka i poszła się ubrać. Wyciągnęła test ciążowy z szafki z bielizną i zamknęła się w łazience. Postępowała zgodnie z instrukcją. Teraz czekała na wynik. Bała się. Usłyszała szuranie kapci Fabregasa schodzącego na dół.
Minęło pięć minut i postanowiła spojrzeć na wynik... Wskazywał wyraźnie, że Sara nie jest w ciąży. Ulżyło jej, ale tylko na chwilę. Owszem, wymioty stawały się rzadsze ale dalej były. I nie było uzasadnienia na nie.
Sara umyła się i podążając za zapachem śniadania zeszła do kuchni. Przy kuchence opierając się głową o szafkę i jeszcze śpiąc stał Cesc. Usłyszał ją i spojrzał prawie zamkniętymi oczami. Uśmiechnął się do niej i wystawił rękę, żeby przyszła do niego. Przytulił ją i pocałował w głowę.
- Usiądź, zaraz będzie śniadanie - powiedział.
- Może lepiej ty usiądź, bo zaraz wywalisz się. Po co wstawałeś tak wcześnie?
- Usłyszałem, że ty wstałaś i chciałeś zrobić ci niespodziankę - ziewnął.
- To dokończymy razem - uśmiechnęła się. Wzięła od niego łyżkę i pomieszała w nadzieniu do tortilli. Cesc wyciągnął placki, a Sara nałożyła do nich nadzienie. W ciszy usiedli przy stole i zaczęli jeść śniadanie. Cesc zauważył lekką konsternację Sary i spytał ją:
- Coś się stało skarbie? - Sara wzięła głęboki oddech.
- Cesc... co byś powiedział, gdybyśmy mieli dziecko? - Hiszpan zakrztusił się kawałkiem tortilli i zaczął kaszleć. Wziął łyka wody.
- Nie jestem pewien, czy to najlepszy czas na dziecko - odparł po chwili. - Oczywiście, że chciałbym mieć dziecko... ale nie teraz. Muszę nadrobić zaległości w klubie, a nie bawić się w pieluchy. - Sarę trochę zatkało, ale rozumiała go. Znali się raptem pół roku, a ona wyskoczyła z takim czymś... - Sara, czy jesteś w ciąży? Powiedz prawdę, proszę.
- Nie, nie jestem - odparła. - Ale w takim razie nie wiem co mi jest.
- Dlatego zabiorę cię do lekarza... jutro.
- No dobrze - powiedział cicho.
Skończyli jeść i Sara zaczęła sprzątać. Cesc nie miał dzisiaj treningu, więc cały dzień mieli dla siebie. On oglądał jakiś serial, Sara czytała MD. Odwróciła się od niego i zaczęła płakać. Usłyszał to Hiszpan i podbiegł do niej. Usiadł na kanapie i posadził ją sobie na kolanach.
- Powiedziałem coś nie tak? Zrobiłem coś nie tak?
- Nie, po prostu nie wiedziałam, że tak zareagujesz na temat o dziecku.
- Nie wiedziałem, że będziesz przez to smutna. Powiedziałem to co myślę, ale nie zaprzeczyłem, że w ogóle nie chcę mieć dzieci... Chcę, tylko w odpowiednim czasie - pogładził ją po policzku. - I chcę je mieć z tobą - Sara od razu rozpogodziła się. Przytuliła Cesca. - Fajnie by było mieć na przykład chłopca i dziewczynkę - zaśmiał się.
- A jak byśmy ich nazwali? - uśmiechnęła się.
- Chłopiec będzie... Gerard Daniel Fabregas - wyszczerzył się. - Po wujku Pique i Alvesu.
- Tello nie będzie zadowolony.
- No dobra... , jak będzie dwóch chłopców to drugi będzie Cristian Andres Fabregas.
- A jak będzie dziewczynka?
- To będzie... hmm - Cesc podrapał się po głowie - To będzie Maria Lia Fabregas. Może być?
- Idealnie - zaśmiała się. - Przepraszam za ten płacz.
- Nic się nie stało - uśmiechnął się i ją pocałował.
Siedzieli wtuleni w siebie prawie cały dzień, ciągle rozmawiając o przyszłości.

                                                                                *

                Następnego dnia Sara i Cesc poszli do lekarza. Czekali na przyjęcie. Po dziesięciu minutach wyszedł do nich doktor i zaprosił na salę. Cesc usiadł na krześle, a lekarz zaczął badać Sarę.
- Słyszałem, że często pani wymiotuje.
- Teraz coraz rzadziej, ale około dwóch miesięcy temu wymioty były kilka razy dziennie - odparła Sara.
- Jest pani w ciąży?
- Zrobiłam test i wynika z niego, że nie.
- Dobrze... czy ma pani jakieś bóle brzucha, głowy, nerek?
- Czasami boli mnie brzuch i nerki - odparła.
- A stres?
- Pół roku temu bardzo duży, ale ostatnio w ogóle się nie stresuję.
- Pielęgniarka pobierze krew. Zrobimy badanie moczu, rentgen i kilka prostych badań - uśmiechnął się do niej.
- Panie doktorze - wtrącił się Cesc - czy to może być coś poważnego?
- Zawsze może być coś poważnego, ale bądźmy dobrej myśli. Panno Cortez, zapraszam do sali obok.
- A ja? - spytał Cesc.
- Pan niestety musi poczekać, ale nie potrwa to dłużej niż piętnaście minut - zapewnił doktor.
Sara poszła na badania, Fabs czekał w poczekalni. Tak jak lekarz mówił, Sara wróciła po piętnastu minutach. Cesc pocałował ją w policzek. Podszedł do nich doktor.
- Wyniki będą jutro. Niech pani przyjdzie koło 11.
- Dobrze, do widzenia.
Wyszli ze szpitala i poszli do domu.

                                                                              *

- Cesc, a jeżeli to będzie coś poważnego? - spytała z przerażeniem.
- Na pewno wszystko będzie dobrze - przytulił ją.
- A jeżeli nie? - spojrzała na niego ze łzami w oczach.
- Jeżeli będzie coś nie tak, to na pewno nie odwrócę się od ciebie i będę z tobą w trudnych chwilach.
- Jesteś kochany Cescy - rozczochrała mu włosy.
- Cholera... - jęknął. - Mam jutro trening.
- To nic... pójdę sama - uśmiechnęła się blado.
- Nie ma mowy, zwolnię się z treningu i pójdę z tobą.
- O nie kochaniutki. Idziesz na trening, albo wywalą cię z Barcelony - pogroziła mu palcem. - Pójdę sama i od razu po wyjściu ze szpitala zadzwonię do ciebie i dam ci znać.
- Sara...
- Cescy...
- No dobrze. Ale od razu po wyjściu ze szpitala, nie po godzinie - przytulił ją mocniej.
- Oczywiście. Co robimy?
- Oglądamy coś?
- No nie wiem... - puściła do niego oczko. - To takie nudne.
- Hmm... proponujesz coś innego? - spytał, a Sara delikatnie dotknęła jego krocza.
- Domyśl się - pocałowała go i uciekła mu do sypialni. Cesc pobiegł za nią i potknął się na schodach uderzając kolanem o stopień. Skacząc na jednej nodze wbiegł do sypialni. Na łóżku nago leżała Sara. Śmiała się widząc kulejącego Cesca. Ten wskoczył na łóżko i zaczął całować Hiszpankę. Korzystając z okazji dziewczyna ściągnęła z chłopaka koszulkę i rzuciła ją na drugi koniec pokoju. Cesc zszedł z pocałunkami na brzuch, Sara natomiast ściągnęła z niego spodnie. Fabs zamknął oczy, a ona uciekła pod ścianę. Wybuchła śmiechem widząc swojego chłopaka w bokserkach ze swoją podobizną na tyłku. Cesc uśmiechnął się i podbiegł do niej. Całował jej ręce, szyję piersi. Podniósł ją, żeby ułatwić sobie całowanie jej ust. Sara oplotła nogi wokół jego bioder. Położył ją na łóżku i znowu ponieśli się rozkoszy.

                                                                                  *

               Cesc wyszedł na trening, a Sara poszła do lekarza. Bała się trochę, ale pocieszał ją fakt, że ma kochającego Fabsa. Weszła do szpitala i usiadła w poczekalni. Minuty ciągnęły się, w końcu z sali wyszedł lekarz. Zawołał ją do siebie, z nieciekawą miną.
- Panno Cortez, mam dla pani dobrą i złą wiadomość. Od której mam zacząć? - Sara przełknęła głośno ślinę.
- Od złej.
- Ma pani ostrą niewydolność nerki. Jeżeli leczenie nie będzie skuteczne, będzie potrzebny przeszczep, albo życie z jedną nerką - odparł smutno lekarz. Sara załamała się. Zaczęła płakać. Lekarz pocieszał ją, ale to nie pomagało.
- A ta dobra? - spytała jąkając się.
- Jest to wczesne stadium i samo leczenie powinno wystarczyć. Poleży pani z miesiąc w szpitalu i powinna pani wyzdrowieć - Sarze trochę ulżyło, ale tylko trochę.
- Panie doktorze... a jeżeli to nie pomoże? Jeżeli będzie potrzebny przeszczep i zostanie odrzucony?
- Saro... - powiedział do niej spokojnie - Medycyna jest na takim poziomie, że na pewno będzie dobrze. Ale zalecałbym jak najszybsze rozpoczęcie leczenia. Proszę się zgłosić za tydzień. Będzie miała pani najlepszą salę - zaśmiał się lekko lekarz, co trochę polepszyło humor Sary.
- Oczywiście, do widzenia - odparła i wyszła. Czuła się taka krucha... Musiała zadzwonić do Cesca, nie będzie zadowolony...
- Cescy? Jest problem... - powiedziała cicho przez telefon. - Muszę zostać w szpitalu... to znaczy, za tydzień pójść do szpitala - szybko poprawiła się słysząc napięcie u Cesca.
- Czy to coś poważnego?
- Lekarz twierdzi, że nie. Mam ostrą niewydolność nerki. Leczenie powinno pomóc, ale nie musi - znowu zaczęła płakać.
- Skarbie, idź do domu, ja będę za dwie godziny i porozmawiamy na spokojnie - odparł.
- Dobrze... kocham cię Cescy...
- Ja ciebie też, pamiętaj co mówiłem, nie zostawię cię - rozłączył  się. Sara posłusznie poszła do domu. Miała ochotę zapić się do nieprzytomności, ale to nie polepszyłoby sprawy. Nie zostało jej nic innego jak błaganie Boga o litość. Położyła się na kanapie i płacząc zasnęła.


























Doczekaliście się 4 rozdziału :) Mam nadzieję, że się podobał :D Brakuje mi pomału weny dlatego musicie tyle czekać, ale mam nadzieję, że opłacało się :) Na kolejny rozdział zapraszam za około tydzień :)

czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 3

- Hej skarbie - powiedział Carlos. - Tęskniłaś? Nie odpowiadaj, wiem, że tak.
                 Sara próbowała zamknąć drzwi, ale jej Carlos był silniejszy od niej. Bez problemu otworzył je sobie i wszedł do domu Fabregasa. Sara stanęła za kanapą i ze strachem patrzyła na swojego byłego.
- Trzeba przyznać, że ma chłop gust. Naprawdę ładne mieszkanie. Długo jesteście razem?
- Nie Twój interes Carlos - powiedziała Sara.
- Ależ oczywiście, że mój. Skoro jestem tu, żeby namówić Cię do powrotu, muszę wiedzieć, czy mam jakieś szanse.
- Jesteśmy ze sobą trzy dni. Zadowolony?
- Oczywiście, teraz mam większe szanse na sukces - uśmiechnął się łobuzersko.
- Wyjdź stąd, albo zadzwonię na policję.
- Nie rozśmieszaj mnie kotku. Wróć do mnie.
- Jesteś psychiczny, ale Cesc powinien zafundować Ci jakiś dobry psychiatryk. A skoro mowa o Cescu, zaraz tu będzie. Potrafi się zdenerwować i mocno przywalić.
- Skarbie, zdążymy zrobić szybki numerek - wyszczerzył się do niej.
- Spieprzaj stąd! - krzyknęła.
- Lubię, jak jesteś taka ostra - podszedł do niej i chwycił ją za nadgarstki. Sara odwróciła od niego wzrok. Carlos zamachnął się i uderzył Sarę w twarz. - Patrz na mnie suko jak do Ciebie mówię.
Sara zaczęła płakać, łzy leciały jej po policzkach. Carlos przysunął ją jeszcze bliżej i wsadził ręce pod jej bluzkę. Dziewczyna kopała go, ale na nim nie robiło to wrażenia. Położył ją na łóżku i zaczął całować jej brzuch, z każdym pocałunkiem schodząc coraz niżej. Zdjął jej biustonosz i zajął się spodniami. Delikatnie jak na niego zsuwał materiał i całował nogi Sary. Ta ciągle płakała. Nie chciała mieć więcej kontaktu z Carlosem, a teraz leżała pod nim naga, ze łzami w oczach wiedząc, że za chwilę zostanie zgwałcona. Carlos zdjął z siebie ubranie i położył się koło Sary. W głowie miała dwa wyjścia: dać się zgwałcić, albo spróbować zawalczyć. Wybór był prosty, kiedy Carlos pochylił się nad nią, Sara z całej siły uderzyła chłopaka w krocze. Zwinął się w kłębek, a Sara wykorzystała to i uciekła do sypialni. Drżącymi rękami wybrała numer do Cesca. Z dołu słyszała tylko krzyk: "Ty głupia szmato!" Teraz nie pozostało jej nic innego jak walka z czasem.
   
                                                                              *

               Cesc odebrał po trzech sygnałach.
- Hej kotku, mam trening przecież, coś się stało? - Sara wzięła głęboki wdech i szybko mu odpowiedziała.
- Cesc wracaj do domu. SZYBKO!
- Co jest? - zapytał zdenerwowany.
- Carlos jest w domu, masz 10 minut, albo nie będzie do kogo wracać - głos jej się załamał i znowu zaczęła płakać. Fabsa zatkało, ale szybko się rozłączył jak usłyszał w tle krzyczącego Carlosa.
Zaczął walić w drzwi, ale na całe szczęście Sara nie zapomniała ich zamknąć.
Czekała aż usłyszy otwierające się drzwi na dole. Nie trwało to długo jak usłyszała wołanie Cesca. Chciała pobiec do niego, ale pod drzwiami dale stał Carlos.
Cesc wbiegł po schodach i stanął jak wryty gdy zobaczył nagiego Carlosa. Chłopak szybko się odwrócił i rzucił na piłkarza. Ten jednak zrobił unik i kopnął swojego napastnika w plecy. Carlos leżał nieprzytomny przy drzwiach, a Cesc szukał Sary. Ta lekko uchyliła drzwi i rzuciła się w ramiona swojego chłopaka.
- Boże, nic Ci nie jest  zaczął ją całować Cesc. - Myślałem... nieważne. Ważne, że jesteś cała - spojrzał na jej nagie ciało i zacisnął pięści.
- Nie Cesc, on nie jest tego wart - załkała cicho Sara.
- Chciał zrobić krzywdę mojej dziewczynie. Zapłaci za to! - krzyknął. W tym momencie zobaczył siniaka na twarzy Sary i krew się w nim zagotowała. - Czy ta szmata uderzyła Cię? - spytał, ale Sara nie odpowiedziała. - Pytam się, czy on Cię uderzył?
- Tak... - powiedziała cicho. Nie zdołała przytrzymać Cesca, który już kucał przy Carlosie. Pomału się budził. Fabs złapał go za ramię i pociągnął go, żeby wstał. Gdy Carlos stał o własnych siłach, Cesc zaczął z nim rozmowę.
- Chciałeś zgwałcić Sarę? - Carlos uśmiechnął się łobuzersko, w tym samym czasie Fabregas uderzył go w brzuch. - To teraz popamiętasz, że ona nie chce Ciebie - Hiszpan zaczął kopać Carlosa, który zaczął krwawić. Sara podbiegła do swojego chłopaka i odciągnęła go od konającego.
- Cesc wystarczy, nie chcę, żebyś by taki jak on - Fabs spojrzał na nią.
- Przepraszam... po prostu chciałem żeby zapłacił za to, co Tobie zrobił. Daj telefon, zadzwonię na policję.
- Nie, nie trzeba.
- Jeżeli policja go nie uspokoi, nigdy nie da Ci spokoju - Sara podała mu telefon. Cesc zgłosił próbę gwałtu. Policja miała zaraz się zjawić. Fabs rzucił Carlosowi ubrania.
- Ubierz się szmato, nie mam ochoty patrzeć na Twoją dupę.
 Po kilku minutach do drzwi zapukała policja. Cesc i Sara złożyli zeznania, a funkcjonariusze zabrali Carlosa na komisariat. Gdy wyszli, Sara rzuciła się w ramiona Fabregasa i znowu zaczęła płakać.
- Nie płacz kochanie, już tu nie wróci - gładził jej włosy.
- Mam nadzieję.

                                                              Kilka tygodni później

                     Do Cesca zadzwonił telefon. Policja powiadomiła go, że jest szansa, że Carlos zostanie w więzieniu na kilka lat, ale są to małe szanse. Hiszpan opowiedział o tym Sarze, która przez ostatnie dni w ogóle nie wychodziła z domu, mało jadła, jedynie piła czasami wodę.
- Sara, nie możesz się ciągle ukrywać.
- On tu wróci, wcześniej czy później on tu wróci Cesc.
- Jak wróci, znowu skopię mu tyłek - uśmiechnął się do niej i zaczął całować. Sara odepchnęła go i pobiegła do łazienki. Od kilku dni wymiotowała. Fabregas cały czas siedział przy niej, nie chodził nawet na treningi. Sara wyszła z łazienki i usiadła na kanapie.
- Co się dzieje misiu? Może powinienem zabrać Cię do szpitala? - zapytał Fabs.
- Nie... ja chyba wiem co się dzieje... ale daj mi kilka dni i się upewnię dobrze?
- No dobra... ale czy to coś poważnego?
- Nie, teraz idę do sklepu. Kocham Cię pa! - krzyknęła zamykając za sobą drzwi.
Sara poszła kupić test ciążowy, ale ukryła go przed Cesciem. Znali się kilka miesięcy i nie wiadomo, jak zareagowałby na wieść o dziecku. Oprócz tego kupiła rzeczy na obiad i po godzinie była w domu.
Otworzyła drzwi i usłyszała jakieś głosy w domu. Weszła do salonu i humor od razu jej się poprawił. W salonie siedział Cristian Tello, kolega Cesca z drużyny, którego Sara uwielbiała. Był jej przyjacielem i odkąd chodzi z Cesciem, Cristian zawsze jest przy niej.
- Sara! - krzyknął i rzucił się na nią. - Jak ja dawno Ciebie nie widziałem. Stęskniłem się, a ty nawet nie dzwoniłaś - udawał oburzonego.
- Trochę byłam zajęta... co u Ciebie?
- Odkąd Cesc przestał chodzić na treningi, trafiłem do pierwszego składu - wyszczerzył się.
- To nie potrwa długo - krzyknął z kuchni Fabs.
- To się zobaczy skarbie.
- Skarbie? Cesc, czy ty zmieniłeś orientację? Bo jeżeli tak, to trzeba było wcześniej mówić - uśmiechnęła się do swojego chłopaka, gdy ten wychylił się zza framugi.
- Nie Saro, dalej kocham Ciebie, nie tego bezdusznego Cristiana - udawał, że płacze i śmiejąc się wrócił do kuchni. Tello usiadł na kanapie i zawołał do siebie Sarę. Odniosła zakupy do kuchni i usiadła obok Cristiana. Przytulił ją do siebie i pocałował w policzek. W tym czasie do salonu wszedł Cesc z tacą z przekąskami.
- Tello spieprzaj od mojej dziewczyny.
- Tylko ją przytulam, poza tym ona pretensji nie ma.
- Sara, pozwalasz się całować? To Tello, największy podrywacz.
- Ale jaki przystojny - uśmiechnęła się i dała Cristianowi buziaka w policzek.
- Sara... nie wystarczam Ci? - zaszlochał Cesc. - Już mnie nie kochasz? - Sara przewróciła oczami i podeszła do Fabregasa. Usiadła mu na kolanach i pocałowała namiętnie.
- Nie było tematu skarbie - wyszczerzył się Hiszpan.
- To jakie plany dzieciaczki? - zapytała Sara.
- Może kino? - wyskoczył Tello. - No proooooszę... dawno nie byliśmy razem, a ja przedstawiłbym wam moją dziewczynę - uśmiechnął się.
- Cristian, lalka nie może być dziewczyną - Cesc udawał załamanego, a Tello obrażonego.
- To nie lalka! - krzyknął. - Ona ma na imię Roksana... jest piękna i w ogóle kocham ją!
- Cesc, trzymaj mnie, nasz Cristian się zakochał. Chyba się popłaczę - zaczęła machać ręką przed twarzą.
- Tak, nasz chłopczyk dorasta -zaśmiał się.
- Haha, bardzo śmieszne, to co kino? - spytał Cristian.
- W sumie... jak grają coś fajnego, to możemy iść.
- Co powiecie na "Piłę IX"?
- A nie ma nic lepszego? - spytała Sara.
- Nie - odparł Cristian. - No chyba, że na jakiś romantyczny pójdziemy...
- W takim razie "Piła" - powiedziała Sara z Cesciem w tym samym czasie.
- To szykujcie dupy, o 20 mamy seans - uśmiechnął się dumnie Tello. Wziął ciastko i wybiegł z domu.
- Czyli wieczór mamy zaplanowany - powiedział skruszony Cesc.
- Jeszcze mamy dużo czasu, żeby nacieszyć się sobą.
Sara poszła do sypialni i schowała test pomiędzy swoją bieliznę, w miejscu, gdzie Cesc na pewno nie będzie grzebał. Postanowiła nie psuć sobie humoru. Ubrała najlepsze ciuchy i poszła się umalować. Cesc czekał na nią pod schodami. Na widok Sary zaniemówił, a jego ciało pokazało pragnienie.
- Nie tym razem kochaniutki - Sara puściła mu oczko i pocałowała delikatnie.
Pojechali do położonego piętnaście minut drogi od ich domu kina. Samochód Cristiana już stał na parkingu. Cesc pomógł Sarze wysiąść z samochodu i weszli do kina. Cristian stał z piękną dziewczyną przy kasie. Pomachał im i pokazał, żeby podeszli.
- Kochani, to jest Roksana... moja dziewczyna - uśmiechnął się.
- Hej, jestem Sara, a to... Fabregas - podała jej rękę.
- Miło mi was poznać, Cristian tyle mi o was mówił, ale jakoś bałam się tego spotkania... jestem nieśmiała.
- Spokojnie, nie gryziemy - zaśmiał się Cesc. - Fajnie, że Tello znalazł w końcu kobietę, w której jest zakochany po uszy - uśmiechnął się i przybił Cristianowi żółwika.
- Chodźcie już na salę.

                                                                        *

- Fajny był film - powiedziała Sara, gdy wracali z Cesciem do domu.
- No nawet - podjechali pod dom i weszli do mieszkania.
Usiedli zmęczeni na kanapie i wtulili się w siebie.
- Muszę wrócić na treningi... Wiem, że to głupie, ale muszę jakoś zarabiać... - mówił spokojnie.
- No oczywiście, że wrócisz. Nie będziesz całymi dniami przed telewizorem siedział, albo...
- Albo z Tobą w łóżku leżał - uśmiechnął się do niej.
- No to akurat przyjemne.
- Hmm... a może tak coś przed spaniem? - poruszył brwiami. - Proszę.
- No dobra - uśmiechnęła się i zaczęli się całować. Cesc zaniósł Sarę do sypialni i rzucił ja na łóżko. Zaczął się rozbierać i bacznie obserwował reakcję swojej dziewczyny. Kiedy miał na sobie same bokserki rzucił się na łóżko i zaczął zdejmować z Sary ubranie. Całował ręce, brzuch, szyję, nogi i wnętrze ud. Dziewczyna odpływała przy samych pocałunkach, a Cesc nie zaczął nawet swojej zabawy. Zdjął bokserki i rzucił je w kąt. Sara przygryzła wargę i westchnęła głośno, co popędziło go do działania.

































Doczekaliście się trzeciego rozdziału :) Trochę nad nim siedziałam i mam nadzieję, że opłacało się :) Na blogu pojawiła się ankieta odnośnie nowego blogu i każdego kto to czyta proszę, żeby oddał swój głos :) Na kolejny rozdział czekajcie cierpliwie :D Postaram się, żeby każdy kolejny rozdział był coraz lepszy :3





niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 2

               Sara chodziła z głową w chmurach. Jej życie nabrało koloru dzięki Cescowi, który traktował ją bardzo poważnie. Podczas gdy Hiszpan był na treningu, dziewczyna postanowiła zrobić mu porządek w domu. Ukradkiem weszła do jego pokoju, chcąc zobaczyć jak żyje. Nie zdziwił jej bajzel. Pełno ciuchów porozrzucanych po podłodze, łóżko niepościelone, korki w każdym kącie pokoju to normalka wśród płci męskiej. Gdy Sara skończyła porządki, wzięła się za gotowanie obiadu. Spaghetti, świece i wino... idealny romantyczny obiad. Co będzie potem? Tego jeszcze nikt nie wie.
            
                                                                                *

                Sara siedziała na kanapie i czytała El Mundo Deportivo. Usłyszała przekręcanie klucza w zamku i pobiegła pod drzwi. Do domu wszedł Fabregas. Był zmęczony po treningu, ale gdy zobaczył Sarę od razu polepszył się jego humor.
- No hej - powiedział przytulając ją. - Nie uciekłaś do hotelu? - zaśmiał się.
- Nie, ale z nudów ogarnęłam Twój dom. - wskazała ręką czysty pokój. - Czy ty czasami sprzątasz?
- Zdarza się. A co tak ładnie pachnie? - wszedł do salonu i spojrzał na pięknie uszykowany stół. - Czyżby wspólny obiad? - uśmiechnął się i przyciągnął Sarę do siebie, żeby ją pocałować.
- Obiad i jadę do hotelu. Nie mogę tu siedzieć do końca życia. - powiedziała cicho.
- Nie ma mowy. Zostajesz tutaj! - przyciągnął ją jeszcze bliżej. - Proszę.
- Chcesz, żebym z Tobą zamieszkała? Nawet nie jestem Twoją dziewczyną.
- A chciałabyś nią być? - Sara kiwnęła głową. - Więc jesteś. Zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia i nie stracę takiej okazji.
Sara patrzyła na Fabregasa ze łzami w oczach. Odeszła od niego i stanęła przy stole. Cesc szybko pobiegł do niej i chwycił ją za nadgarstki zmuszając ją do spojrzenia na niego.
- Co się stało? - spytał zmieszany.
- Nie jestem Ciebie warta. Możesz mieć każdą dziewczynę, a ty marnujesz czas na mnie.
- Hej, skarbie... nigdy nie marzyłem o tak wspaniałej kobiecie jaką jesteś Ty. To, że się spotkaliśmy, to przeznaczenie. Chcę być z Tobą, bo tylko przy Tobie jestem szczęśliwy, rozumiesz?  - kiwnęła głową, lekko szlochając.
- W takim razie jedziemy razem do hotelu zabrać moje rzeczy. - powiedziała uśmiechając się. - Tylko mam tego bardzo dużo.
- A ja mam dużą szafę, więc na pewno znajdziemy miejsce na Twoje rzeczy. Chodź zjemy obiad i pojedziemy.

                                                                                *

                Droga do hotelu minęła szybko. Jechali niecałe 10 minut. Fabregas podbiegł i otworzył Sarze drzwi. Cesc załatwiał formalności w recepcji, a Hiszpanka poszła się spakować. Gdy wróciła z czterema walizkami, Fabs spojrzał na nią dużymi oczami.
- Myślałem, ze żartujesz, że masz tego dużo.
- Oj tam, zawsze mogło być więcej - uśmiechnęła się Sara.
Wyszli z hotelu i spakowali walizki do bagażnika. Nagle Sara stanęła jak wryta. Fabregas spojrzał na nią nie rozumiejąc co się dzieje.
- Coś nie tak? - zapytał.
- Tamten facet... - kiwnęła głową w stronę jakiegoś mężczyzny. Cesc spojrzał w tamto miejsce, dalej nie rozumiejąc o co chodzi.
- To Carlos... - głos jej się załamał. - Myślałam, ze mnie tu nie znajdzie. - do oczu podeszły jej łzy.
- To Twój były? - spytał dla pewności Fabs.
- Tak, ten były, który lał mnie cały czas.
- Mam z nim pogadać?
- Nie, ale jak tu podejdzie, będzie gadał różne rzeczy.
Po chwili dołączyć do nich Carlos. Z lekkim łobuzerskim uśmiechem, wyglądał straszniej niż zwykle.
- Hej skarbie - podszedł do Sary, ale ta szybko ukryła się za Fabregasem.
- Odejdź Carlos. - łzy poleciały jej po policzku. - Idź stąd i nigdy nie wracaj.
- Ale ja chcę walczyć o moją dziewczynę - uśmiechnął się.
Do akcji wkroczył Cesc. - Nie rozumiesz, że ona nie chce Cię już?
- Zawsze mnie kochała. Nawet jak mnie zdradzała na lewo i prawo.
Serce Sary stanęło na chwilę. Potem nastąpiło to, co nieuniknione, a Sara rzuciła się na Carlosa.
- Ja Ciebie zdradzałam!? To ty cały czas latałeś za panienkami, chodziłeś chlać, wracałeś pijany do domu i mnie biłeś! - Fabregas trzymał ją cały czas za rękę.
- Raz Cię uderzyłem i to wszystko. Wróć do Madrytu, smutno mi bez Ciebie.
- Zostaw ją w spokoju Carlos. - powiedział Fabregas.
- A ty co, kolejny naiwniaczek? Będziesz jej kolejną zabawką. Za miesiąc znajdzie sobie kogoś innego. Jednego mogę jej pogratulować. Ma dziewczyna gust. Gracz FC Barcelony? Wow, szacun, ale ona jest moja i zawsze będzie moja.
- Odejdź zanim puszczą mi nerwy. - powiedział przez zaciśnięte zęby Fabs.
- Dobrze, ale to nie koniec naszej rozmowy. - powiedział odchodząc. - Pa Sara - wysłała jej buziaka.
Hiszpanka cały czas płakała. Cesc zaprowadził ją do samochodu i pojechał do domu.

                                                                              *

                 Gdy dojechali do domu, Sara położyła się na kanapie ciągle płacząc. Fabregas usiadł obok niej i przytulił do siebie. Delikatnie gładził jej włosy.
- On wie gdzie mieszka. Na pewno przyjdzie tu - załkała cicho. - Przepraszam.
- Nie przepraszaj. To Twój były jest szurnięty, nie Ty. A kiedy tu przyjdzie, ja będę z Tobą i ochronię Ciebie. - chwycił ją za podbródek tak, żeby spojrzała mu w oczy. - Obiecuję. - Delikatnie musnął swoimi wargami jej usta. Sara nie odwzajemniła jego pocałunku od razu, ale po chwili rozchyliła usta i Fabregas ze spokojem dalej ją całował. Z początku spokojne buziaki przemieniły się w gorące pragnienie. Cesc włożył rękę pod bluzkę Sary, ona zrobiła to samo. Delikatnie rysowała palcem po jego klatce piersiowej. Posadził ją sobie na kolanach, ściągając przy tym jej koszulkę. Jego ręce błądziły po całym ciele Sary, która właśnie zdjęła sweter Fabregasa. W jednej chwili siedzieli na kanapie, w drugiej Fabs niósł ją na rękach do sypialni, ciągle ją całując. Delikatnie ją położył na łóżku i całkiem rozebrał. Wpatrywał się w nią jak w ciastko, co schlebiało Sarze.
- Jesteś taka piękna. - wymruczał przy jej uchu. - Jesteś najpiękniejsza na świecie.
- Nie kłam Fabregas. - pocałowała go w szyję.
- Nie kłamię skarbie. - uśmiechnął się łobuzersko. Sara rozebrała go i pozwolili ponieść się rozkoszy.

                                                                             *

                Nad ranem Sara obudziła się o wiele szczęśliwsza niż poprzedniego ranka. Obok niej leżał mężczyzna, z którym chciała spędzić resztę życia. Przeciągnął się i spojrzał zaspanymi oczami na Hiszpankę.
- Witaj skarbie. I jak? - uśmiechnął się lekko.
- Idealnie. - cmoknęła go w usta.
- Musze się zbierać. Zaraz mam trening, a jeżeli znowu się spóźnię, to ławka czeka mnie przez najbliższy miesiąc. - powiedział smutno.
- A powtórzymy to jeszcze?
- Kiedy tylko będziesz chciała. - pocałował ją w czoło. Wstał i zaczął się ubierać, a Sara ciągle go obserwowała. - Kochanie... gdzie poukładałaś moje bokserki?
- Dolna szuflada w szafie.
- Dzięki. - krzyknął wchodząc do łazienki. Po niecałych 10 minutach gotowy był do wyjścia. Sara w tym czasie zrobiła kanapki. Usiedli do stołu i w ciszy ciągle patrząc na siebie zjedli śniadanie. Cesc wstał i poszedł założyć buty. Podeszła do niego Sara i pocałowała go na pożegnanie.
- Będę koło 14 skarbie.
- Ćwicz pilnie. - uśmiechnęła się do niego i mu pomachała.
Sara zamknęła drzwi i poszła posprzątać po śniadaniu.Potem usiadła wygodnie w fotelu i oglądała telewizję. Koło godziny 12, ktoś zapukał do drzwi. Sara lekko zdziwiona podeszła do holu. Chwyciła klamkę i uchyliła drzwi. Sparaliżowało ją na sam widok jej gościa.




































A więc jest drugi rozdział opowiadania :) Mam nadzieję, że z każdym zdaniem macie coraz bardziej ochotę czytać ten blog :) Dobra, zostawiam was na kolejne kilka dni z pytaniem: Kim jest tajemniczy gość? :D

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 1

              Sara czekała aż trening się zakończy. Obserwując Cesca układała sobie pytania, jakie mu zada. To miał być jej pierwszy poważny wywiad, więc musiał być idealny.

                                                                            *

- Hej. Jestem Sara Cortez. - powiedziała podchodząc do Fabregasa. - Chciałabym przeprowadzić z Tobą wywiad.
- Cześć. Przepraszam, ale nie mam teraz czasu.
- Ale bardzo mi na tym zależy. Szef wyrzuci mnie z pracy jak nie przyniosę wywiadu.
- No dobra. - burknął Fabregas. - Tu masz mój adres, wpadnij o 21
- Oczywiście, dziękuję. - powiedziała z uśmiechem.
Fabregas odjechał, a Sara stała sama na parkingu. Miała 5 godzin, żeby wszystko dopracować na ostatni guzik.
      
                                                                            *

              Sara podeszła do drzwi pięknej willi. Niepewnym ruchem zapukała w drzwi. Odczekała chwilę. Zapukała drugi raz, teraz o wiele głośniej. Usłyszała, że ktoś podchodzi do drzwi.

- A to ty. Wejdź. - Fabs wskazał ręką drogę do salonu. - Myślałem, że zrezygnujesz, ale jesteś uparta - powiedział uśmiechając się. - To bardzo dobrze w tym zawodzie. Napijesz się czegoś?
- Może wody. - odparła nieśmiało Sara.
- OK, zaraz przyniosę - puścił jej oczko i zniknął.
Sara siedziała cicho oglądając dom Cesca. Był ogromny. Po chwili przyszedł Fabregas ze szklanką wody, którą podał Sarze. Wpatrywał się w nią przez chwilę tymi swoimi pięknymi oczami. Dziewczyna czuła, jakby się rozpływała. Ale szybko wzięła się w garść.
- Dziękuję. Możemy zaczynać?
- Najpierw chciałbym Cię przeprosić. - powiedział. - Byłem niemiły na parkingu. Ale trening poszedł mi kiepsko - westchnął - trener się darł.
- Rozumiem. Wybaczam Ci. - uśmiechnęła się. - Możemy zaczynać? - Fabregas kiwnął głową. - W takim razie... odpuścimy sobie wstępy, bo każdy Cię zna, jeżeli chodzi o życie zawodowe. Masz dziewczynę?
- Nie - odparł szybko.
Sara zadawała różne pytania, na które sumiennie odpowiadał Cesc. Po godzinie skończyli robotę. Fabregas cały czas był wpatrzony w Sarę. Ona udawała, że nie widzi tego, ale podobało jej się, jak Hiszpan ją traktuje.
- To chyba tyle. - odparła wstając z kanapy. - Dziękuję za poświęcony czas.
- To ja dziękuję. Miło było w końcu porozmawiać z kimś o sobie. - uśmiechnął się. - oże zostaniesz na noc? Jest późno, w nocy lepiej nie chodzić samemu po ulicy.
- Nie jest tak późno - uśmiechnęła się. - To miłe, ale chyba pójdę do hotelu. Nie chcę zawracać Ci głowy. I tak straciłeś przeze mnie wieczór.
- Szczerze? To był jeden z najlepszych wieczorów, jakie ostatnio przeżyłem. - złapał ją za rękę. - Proszę zostań.
- Cesc... - spojrzała w jego głodne oczy. - Ja... ja nie mogę... To znaczy mogę, ale...
- Jedna noc. Nie lubię samemu mieszkać tutaj. Ten dom jest za duży na jedną osobę. - chwycił mocniej jej rękę.
- Dobra... - zawahała się Sara. - To co będziemy robić?
- Może pogadamy? Tylko tak normalnie, nie sztucznie do wywiadu. - zaśmiał się.
Rozmawiali długimi godzinami o życiu, zainteresowaniach i Barcelonie. W końcu Sara nie wytrzymała i zasnęła. Podczas snu wtuliła się w Fabregasa, który całą noc gładził ręką jej włosy. Gdy Sara się obudziła, nie mogła przypomnieć sobie, co robi w tym miejscu. Zajęło jej chwilę, zanim dostrzegła Fabsa niosącego jej śniadanie. Uśmiechnęła się do niego i wzięła tacę z jedzeniem.

                                                                             *
             
- Dawno tak się nie budziłam. - zaśmiała się.
- A Twój były? Jeżeli w ogóle jest ktoś taki.
- Z Carlosem nigdy nie było mi dobrze... - zawahała się. - Bił mnie, dlatego tu jestem. Chciałam wyrwać się od rzeczywistości, zapomnieć o nim. On nigdy nie przynosił mi śniadania do łóżka. - uśmiechnęła się.
- To dobrze. Ja będę Ci przynosił takie codziennie. - powiedział z dumą Fabs.
Sara zadławiła się kawałkiem tosta słysząc te słowa.
- Wiesz... znamy się niecałą dobę, a ty takie rzeczy mi obiecujesz? - zapytała zdziwiona Sara.
- Przepraszam, zagalopowałem się. - powiedział lekko zawstydzony. - Na długo zostajesz w Barcelonie?
- Wszystko zależy od tego, jak mi się tutaj życie ułoży. - westchnęła Sara.
- Oby jak najlepiej, chciałbym żebyś tu mieszkała. - uśmiechnął się do niej.
- Też bym tego chciała. - spojrzała na zegarek. - Cesc... nie masz czasem treningu za pół godziny? - zapytała.
- Co? - nie mógł zrozumieć o co jej chodzi. Nagle jego oczy powiększyły się i Fabregas rzucił się po schodach do garderoby. - Cholera, zapomniałem o treningu. - Biegał od pokoju do pokoju, a Sara ciągle się śmiała. Gdy Hiszpan zakładał buty, podeszła do niego. Świat na chwilę się zatrzymał, gdy patrzeli sobie w oczy. Fabs powoli pochylił się w stronę Sary, która nie opierała się jego zalotom. W końcu ją pocałował. Delikatny pocałunek stał się lekko nachalny, więc Cesc szybko odskoczył od Sary. Ciągle uśmiechając się do niej wybiegł z domu.

                                                                               *

                I nagle życie dziewczyny stało się różowe. Nie spodziewała się, że będzie chciała być z kimś w najbliższym czasie. A jednak wszystko zmieniło się za sprawą Cesca Fabregasa, w którym Sara była zakochana, od ich pierwszego spotkania. Czuła w głębi serca, że to będzie coś poważnego.



















































A więc jest mój pierwszy rozdział :) Nie jestem pewna czy nie za krótki xD Nie chciałam owijać w bawełnę z tą ich miłością, dlatego od razu wszystko stało się jasne :) Mam nadzieję, że zaczyna podobać Wam się to opowiadanie :) Wszelkie uwagi czy porady od razu piszcie, bo chcę, żebyście miło czytali ten blog :3

niedziela, 1 czerwca 2014

Bohaterowie

                                                                    Cesc Fabregas


                                                                    Sara Cortez


                                                                        Carlos

                                               Zawodnicy FC Barcelony i ich dziewczyny




Prolog

           Dlaczego musimy zakochiwać się w nieodpowiednich osobach? Taka niestety wola nieba. Sara Cortez wiedziała coś o tym. Jej były, damski bokser - Carlos - był tego idealnym przykładem. Chcąc uciec od rzeczywistości Sara postanowiła wyjechać do Barcelony. Czy na stałe? To się dopiero okaże.

        
           Wychodząc z samolotu Sara czuła dumę. Zostawiła przeszłość za sobą, teraz walczy o przyszłość. Zamówiła taksówkę i pojechała do hotelu, w którym miała spędzić kilka najbliższych tygodni. Wchodząc do pokoju przypomniała sobie o najważniejszym. Dzisiaj miała mieć wywiad z piłkarzami FC Barcelony. Szybko spakowała potrzebne rzeczy i pobiegła na Camp Nou. Otwarty trening, to duża szansa na spotkanie wyjątkowych graczy - pomyślała.

            Bacznie obserwowała swój dzisiejszy cel - Cesca Fabregasa. Od zawsze marzyła, żeby przeprowadzić z nim wywiad, ale nigdy nie było okazji. Do dzisiaj. Tego dnia, życie Sary miało zmienić się o 180 stopni.










Sara Cortez










  Cesc Fabregas









Carlos





Prolog mojego pierwszego blogu, o Fabregasie :) Mam nadzieję, że spodoba się Wam :) Wszelkie porady, co zmienić itp. piszcie w komentarzu :D Każdy komentarz będzie dodawał mi zapału i chęci do pisania czegoś nowego :) Pierwszy rozdział powinien pojawić się za około tydzień :D